Translate

niedziela, 17 marca 2013

O Niallu Smutny od Domi ♥

To ja byłam przy tobie kiedy próbowałeś swoich sił w konkursach śpiewu.
To ja byłam z tobą kiedy nie wiedziałeś jak zagadać do dziewczyny.
A co najważniejsze... byłam przy tobie kiedy stałeś na scenie i oglądało cię miliony ludzi w Wielkiej Brytanii. Mianowicie X Factor.
I tak się zaczęło...
Miałeś 3 głosy na tak i jeden na nie. Przyjechaliśmy na kwalifikacje do pół finałów. Niestety, nie udało ci się. W ostatniej chwili ktoś poprosił cię o powrót. Stałam za sceną i trzymałam za ciebie kciuki. Oprócz ciebie stało tam czterech innych chłopaków i jeszcze jakieś 4 inne dziewczyny.

Był to najlepszy dzień w twoim życiu . Tak mi powiedziałeś. Byłeś bardzo szczęśliwy że dostałeś się dalej. Dni miały a One Direction przechodziło dalej.
Tak masz kontakt się urywał aż w końcu wogóle przestaliśmy się kontaktować. Nic, żadnego sms, e-maila.... nic. Codzienne żyłam ze świadomością że może w końcu przypomniałeś sobie o swojej najlepszej przyjaciółce. Że może pewnego ranka usłyszę dźwięk dzwonka do drzwi i kiedy otworze, zobacze tego samego blondynka co kiedyś... Miały tygodnie, lata a ja nigdy nie traciłam wiary w to że może napisze choć sms. One Direction z dnia na dzień podbijało serca dziewczyn, nastolatek z całego świata. Nagrywaliście coraz to koleje piosenki (kilka piosenek), teledyski (wszystkie teledyski), wydali 2 płyty (płyty),  wygrywaliście nagrody. Wiem że nie byłeś często w Mullingar ale kiedy już przyjeżdżałeś na święta... urodziny... cokolwiek, dlaczego nigdy mnie nie odwiedziłeś. Nie było dnia bez którego nie myślałam o tobie, nie oglądałam twoich zdjęć, naszych zdjęć... Śmiało mogę to powiedzieć, a raczej napisać. Kocham Cię. Zrozumiałam to dopiero kiedy nasz kontakt uległ całkowitemu zniszczeniu. Ale ja, już nie mogę... nie mogę tak żyć!
Nie mogę żyć bez ciebie....
Nie mogę żyć bez twojego głosu...
Nie mogę żyć bez twojego uśmiechu...
Nie mogę żyć bez tych piosenek które mi śpiewałeś czasami...
Wróć do mnie, proszę. <3
Wiem że już nigdy, to się nie stanie. Już nigdy nie zobaczę
Twoich oczu....
Twojego uśmiechu...
Nie usłyszę twojego głosu....
Twojego śpiewu....
Pamiętaj że zawsze, do końca twojego życia będę przy tobie. Będę twoim aniołkiem. Takim, jak kiedyś mnie nazywałeś. Pamiętasz? Wtedy, kiedy Steve mnie rzucił dla tej blondyneczki, nazwałeś mnie tak.
- Nie jesteś brzydka, tylko piękna. Kocham cię jak siostrę i NIGDY nie przestane. Zawsze będziesz dla mnie najważniejsza. A co najważniejsze zawsze będziesz moim aniołkiem.

Będę Niall... będę twoim aniołkiem. Będę cię wspierać w twoich nowych osiągnięciach.

Zawsze będę przy tobie. Pamiętaj.
Kocham cię, Niall.
Twój aniołek.

Przeczytałaś jeszcze raz, dokładnie list i otarłaś łzy, które niestety zamoczyły też lekko napisane literki. Włożyłaś kartkę do koperty i podpisałaś ją imieniem chłopaka. Położyłaś ją na świeżo pościelonym łóżku i z szafki nocnej wyjęłaś żyletkę i opakowanie jakiś nasennych tabletek, które przepisał ci doktor.  Wzięłaś do buzi może 10, może 15 tabletek i połknęłaś. Usidłaś na łóżku i po mału rysowałaś kreski na dłoniach, z których już po chwili zaczynała wypływać gęsta, czerwona krew. Na drugiej ręce robiłaś to samo. Słone łzy zamazywały ci obraz, więc robiłaś to na oślep. Pomału zaczynałaś czuć się coraz słabsza.
<tam sa tez takie wskazowki w nawisach to nie czytaj>
Położyłaś się na łóżku obok koperty i zamknęłaś oczy. Ostatnie łzy spłynęły ci po policzku i nastał koniec. Koniec twojego życia.

Niall postanowił odwiedzić swoją rodzinną miejscowość. Podjechał swoim samochodem pod dom swojej rodziny z wielkim uśmiechem na ustach bo w końcu od 4 miesięcy nie widział nikogo z rodziny. Parkując pod domem zauważył po drugiej stronie karetkę, policje i duże zbiegowisko. Wśród tych ludzi stała jego matka, która przytulała do sibie jakąś mocno płaczącą kobietę. Obok nich stał jego ojciec i ... tata jego przyjaciółki, tak samo płakał. Pierwsza myśl chlopaka. [T.I.]... Szybko wybiegł z auta i pobiegł w stronę swojej i [T.I.] rodziny.
- Mamo co tu... - nie dokończył, bo zauważył że z domu wynoszą jakieś ciało, przykryte czarnym, plastikowym workiem. Teraz zrozumiał. [T.I.], to ona... Odwrócił się do rodziców, miał już łzy w oczach.
- Czy to... ? - jego mama pokiwała twierdząco głową. Życie chlopaka legło w gruzach. Zaczął płakać, podgiegł do lekarzy wynoszących ciało dziewczyny. Zerwał worek i zobaczył ją... całą w krwi i z otwartymi ranami na rękach.
- Proszę to zostawić co pan robi?! - odciągnął go policjant.
- Zostaw mnie! - chłopak wytwał się z uścisku policjanta i przytulił się do swojej przyjaciółki. Płakał na głos.
- [T.I.] błagam wstań i powiedz że żyjesz. Że to nie prawda, błagam...
- Prosze odejść. - policjant nie dawał za wygraną i cały czas odciągał chłopaka od dziewczyny.
- [T.I.] prosze... - dwaj policjanci szarpnęli nim i odstawili na bok, a ciało dziewczyny zostało schowane do dużego, czarnego auta. - [T.I.]! Proszę nie! [T.I.]....
- Niall... - podeszła do niego matka i z całej siły przytuliła.
- Mamo proszę cię powiedz że to nie prawda! Że [T.I.] żyje!
- Przykro mi... - chłopak się wytwał z uścisku matki i oparł się o ścianę, zjeżdżając po niej, płakał, cały czas coraz bardziej.
- Przepraszam. - do matki i syna podszedł policjant. - Może państwo wiedzą kto to jest Niall? Znaleźliśmy to obok zwłok dziewczyny. -
blondyn poderwał się na równe nogi, zabrał list policjantowi i pobiegł przed siebie. Nie zwracał uwagi na wołania swojej matki czy ojca. Biegł długo... aż dotarł do łąki gdzie często przesiadywał z [T.I.]. Usiadł tam gdzie zawsze i zaczął czytać list. (List) Po tym załamał się jeszcze bardziej odechciało mu się życia. Wszystko miał gdzieś. Obwiniał siebie o śmierć swojej przyjaciółki.
Kochał ją... tak samo ją kochał. Bał się jej o tym powiedzieć, chciał ją chronić przed światem, wscibskimi paparazzi. Dobrze wiedział jak wygląda życie kiedy cały czas ktoś cię kontroluje. Nie chciał żeby dziewczyna miała takie życie. A co najważniejsze nie wiedział że [T.I.] czuje to samo do niego....
Po tym zdarzeniu One Direction zawiesiło swoją działalność. Niall nie chciał już koncertować ze świadomością że on świetnie się bawi a jego przyjaciółki już nie ma. Kilka lat minęło zanim pierwszy raz usmiechnął się od śmierci [T.I.]. Przyjaciółka chłopaka do końca życia chłopaka , opiekowała się nim. Zrobiła to co mu obiecała. Była jego aniołkiem.

-------------------------------------------------
Płaczę :* Od mojej kochanej Domi <33